U nas co prawda nie ma Bartkowej, która usmażyłaby „dobrych pączków”, ale pączki jedliśmy. Tłusty czwartek - dzień, w którym zapomina się o dietach i nie liczy się kalorii. Bo jak można było oprzeć się pokusie spróbowania słodkiego smokołyka, kiedy na korytarzu znaleźli się nasi szkolni „cukiernicy”? Każdy, kto podszedł do nich z talonem, nie odchodził z pustą ręką (i buzią ;) ). Na przerwie ustawiła się długa kolejka, a pączki zniknęły w ciągu kilku minut. Nic dziwnego - baaardzo smakowałyJ

 



Galeria zdjęć: